Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 września 2013

ballada o brwinowie (21): apteka

Również na Grodziskiej znajduje się najstarsza apteka w mieście. Budynek powstał w 1911 r., przez długi czas mieściła się tam apteka Feliksa Kuleszy. Po wojnie aptekę upaństwowiono, obecnie jest znowu sprywatyzowana.





Bardzo mi się podoba wystrój. Nie wstawiono plastikowych, sterylnych półek. Zachowano stare meble i... klimat.



ballada o brwinowie (20): grodziska 10

Równie majętną była liczna rodzina Jankiela i Chawy Karwasserów. Jankiel Karwasser, przed wojną 60-letni mężczyzna, był kupcem rejestrowym i przemysłowcem. Jego firma, zarejestrowana pod nazwą „Jankiel Karwasser – Sprzedaż materiałów opałowych i budowlanych”, zajmowała się przede wszystkim handlem węglem, koksem, miałem opałowym i drewnem.
Dom Karwasserów stoi do dziś. Obecnie znajduje się w nim tylko sklep monopolowy.
W jednym z największych pokojów ich domu, od strony ulicy Grodziskiej, urządzono małą bóżnicę. W każdy piątek wieczorem, gdy rozpoczynał się szabas, do Karwasserów schodziły się liczne rodziny zaproszonych Żydów. Rabin przyjeżdżał przeważnie z Grodziska, wyjątkowo z Warszawy. Modły trwały do późnego wieczora.
Niestety społeczeństwo żydowskie często spotykało się z szykanami ze strony brwinowian. Szczególnie dokuczano im w okresie szabasu. W każdy piątek, gdy zbierano się w domu Karwasserów, grupy brwinowskich łobuziaków obrzucały okna bóżnicy kamieniami, kartoflami, a zimą śnieżnymi pigułami. Wykrzykiwali przy tym antysemickie hasła i obraźliwe przezwiska. Rozrabiaków inspirowała warszawska grupa studentów z sekcji młodych Stronnictwa Narodowego i Ruchu Narodowo-Radykalnego „Falanga”.
Z czasem dochodziło do tylu incydentów, iż pod koniec 1937 roku zdecydowano w gminie wyznaniowej, że dom modłów trzeba przenieść. Za poradą rabina zdecydowano, że należy przeprowadzić bóżnicę na tyły tego samego domu, a przedtem przysposobić kilka pokoi na pierwszym piętrze i dobudować na zewnętrznej ścianie budynku drewnianą emporę.
Tak też zrobiono i następnego roku bóżnicę przeniesiono.
Korzystałam z publikacji p. Grzegorza Przybysza, do ściągnięcia tutaj: http://brwinow.com/pdf/zydzibrwinowscy.pdf



Empora (prawdopodobnie jedyna zachowana w województwie mazowieckim):





ballada o brwinowie (19): urząd gminy

Do zamożniejszych familii, i to nie tylko na tle społeczności żydowskiej, lecz wszystkich mieszkańców Brwinowa, należała liczna rodzina Oldaków. Oldakowie byli właścicielami kilku tartaków i składów opałowych,między innymi w Brwinowie, Grodzisku i Błoniu. Pod koniec dwudziestolecia Oldakowie zaczęli budować dla siebie i najbliższej rodziny pokaźny, dwupiętrowy dom przy Grodziskiej,lecz nie wiadomo, dlaczego nigdy w nim nie zamieszkali.
Natomiast wynajęli go dobrze sytuowanym lokatorom. Dziś w tym budynku mieści się Urząd Gminy Brwinów.
Korzystałam z publikacji p. Grzegorza Przybysza, do ściągnięcia tutaj: http://brwinow.com/pdf/zydzibrwinowscy.pdf




Budynek od strony torów wygląda tak:



Widok zimą:


I zimową nocą





warszawa: dom profesorów i brzozowa 20

Bywszy po raz pierwszy od dawna na Starym Mieście, przegapiłam „dom profesorów”. Nadrobiłam to podczas kolejnej wizyty. Nawet mi się poszczęściło, bo jakaś babka wchodząc na posesję, zostawiła otwartą furtkę.
„Dom profesorów” pierwotnie był spichlerzem wzniesionym w połowie XVII wieku przez Baltazara Strubicza.  Nazwa pochodzi od jego mieszkańców w okresie międzywojennym - profesorów Uniwersytetu i Politechniki (kamienica została kupiona przez Kooperatywę Profesorów i przebudowana). Mieszkali tu m.in. prof. Jan Łukaszewicz, prof. Władysław Witwicki, prof. Tadeusz Zieliński, prof. Adam Krokiewicz (filolodzy klasyczni).





Nad wejściem głównym znajduje się tablica erekcyjna 1633 z herbami: Brochwicz Baltazara Strubicza i Doliwa, zapewne jego żony.


Cały urok tego miejsca uwypukliła panosząca się wszędzie zieleń.




Drugie wejście i schody.




W okresie Powstania Warszawskiego stacjonowała tu 104 kompania Związku Syndykalistów Polskich AK, co upamiętnia tablica na murze od strony Brzozowej.


Sąsiedni dom, przy Brzozowej 20, nie wygląda zbyt ciekawie od strony ulicy. Ale tylna fasada to już inna bajka.



poniedziałek, 23 września 2013

warszawa: powrót na brzozową

Skoro już o bramach i prześwitach mowa, skupmy się przez chwilę na kamienicy narożnej stojącej przy Brzozowej i Celnej. Budynek nad ulicą podmurną, prawdopodobnie spichlerz, późnogotycki, wzniesiony był w pierwszej połowie XVI wieku. Oparty na arkadach nad przesklepioną wówczas uliczką. dwupiętrowy, z fasadą od ul. Celnej, przykryty był dwuspadowym dachem ze szczytami: schodkowym od frontu i trójkątnym z ostrołukowymi blendami, od strony sąsiedniej posesji.
Kamienicę odbudowano w latach 1956-61 według projektu Tadeusza Makowskiego, Jerzego Pawłowskiego i Stanisława Żaryna z zachowaniem ocalałych elementów, z częściowo rekonstruowanymi partiami gotyckimi i późnogotyckimi w elewacji bocznej. W ścianie między pierwszym i drugim traktem, na pierwszej i drugiej kondygnacji, widać znaczne fragmenty muru obronnego.







W przyziemiu odtworzono przesklepienie dawnej ulicy podmurnej i jej wylot ostrołukowy na ul. Celną.





piątek, 20 września 2013

warszawa: prześwity z placu zamkowego

Dwa prześwity z Placu Zamkowego.
Kamienica Dyndy. Należała między innymi do cyrulika, krawca, handlarzy tytoniem i tabaką, winą i korzeniami. Oczywiście w 1944 zburzona i po wojnie odbudowana.



Kamienica przy Pałacu Ślubów, siedziba Galerii Obok ZPAF.